Strona główna Mapa stronyWydaj u nas Zaloguj się do księgarni Twój koszyk: 0



Literatura faktu,
seria: z wagą

premiera: październik 2009
wydanie: I
tytuł oryginału: Stillborn God. Religion, Politics and the Modern West
gatunek: esej
przekład: Jarosław Mikos
oprawa: twarda okleina
format: 14,2 x 20,2 cm
liczba stron: 344
ISBN 978-83-7414-679-1

Ta książka rozczaruje tych, którzy:

• unikają trudnych pytań albo szukają łatwych odpowiedzi,

• teologię polityczną sprowadzają do postulatu zwiększenia roli religii w polityce.

Ta książka zafascynuje tych, którzy:

• zastanawiają się, jak pogodzić sferę religii z wymogami demokracji, 

• dostrzegają, że teza o „śmierci Boga” coraz bardziej traci na aktualności.

Jesteśmy świadkami rosnącego napięcia między pierwiastkiem świętym i świeckim – pokazuje dobitnie Mark Lilla – co oznacza, że nawet jeśli spróbujemy zapomnieć o Bogu, On nam o sobie przypomni. Demokracja w połączeniu z globalizacją oznacza bowiem, że polityki widzianej jako służba Bogu nie możemy zbywać wzruszeniem ramion. Jeśli Zachód chce utrzymać rozdział – wyjątkowy w skali świata – między religią a polityką, musi na nowo wykreślić granice między tymi dwiema sferami. Już nie jest dla nas oczywiste, czego dotyczy teologia polityczna, dlaczego była ludziom potrzebna przez większą część ich historii i dlaczego także dziś potrzebują jej niektóre narody i cywilizacje. Dopóki nie zrozumiemy tych zagadnień, dopóty nie będziemy mogli być pewni, że dobrze rozumiemy samych siebie.

fragment

Napisałem Bezsilnego Boga powodowany niezadowoleniem z dwóch dominujących sposobów myślenia o obecności religii w polityce. Według pierwszego między Kościołem i państwem toczy się odwieczna walka i dlatego w życiu publicznym musimy wystrzegać się wszelkich przejawów religijności. Drugi stereotyp to narracja o sekularyzacji, czyli przekonanie, że jeśli kiedykolwiek istniało napięcie między polityką a religią, będzie ono słabnąć, aż w końcu religia zaniknie. Żadne wydarzenia z historii najnowszej nie potwierdzają tych dwóch poglądów.

Mark Lilla, wypowiedź w debacie Dziennika

Ta gruntowna historia zachodniej myśli, poświęconej relacjom między religią i polityką, nie była inspirowana przez wydarzenia z 11 września, ale przez dzieje nazistowskich Niemiec, gdzie – jak mówi profesor Lilla z uniwersytetu w Chicago – były one z sobą ciasno splątane. By wyjaśnić powstanie nazistowskiej teologii politycznej, Lilla cofa się do początków współczesności, kiedy myśliciele tacy jak Locke i Hume zaczynali postulować rozdział religii i polityki.

The Publishers Weekly

Mark Lilla dokonał najbardziej wnikliwego omówienia wpływowych idei filozoficznych, jakie kiedykolwiek czytałem. Wykazuje w nim, że Thomas Hobbes rozdzielił władzę polityczną od religijnych nakazów, dzięki czemu stało się możliwe istnienie współczesnych społeczeństw liberalnych. Ale czy możemy być pewni, że znamy najlepszy model życia w świecie, w którym sami ustalamy reguły? Bóg poroniony to przenikliwa medytacja nad kondycją współczesności, która dzięki swojej mądrości niesie nadzieję.

Alan Wolfe, dyrektor The Boisi Center for Religion and American Public Life

Patroni medialni

Brak fragmentów.

recenzja na strnach czytadelko.com
2 marca 2010

zapraszamy do lektury recenzji na stronach: czytadelko.com

Mark Lilla "Bezsilny Bóg. Religia, polityka i nowoczesny Zachód"
17 lutego 2010

recenzja na stronach wydawca.org

Fatalne połączenie – recenzja Stanisława Obirka
8 lutego 2010

Połączenie filozofii z teologią, a zwłaszcza polityczne implikacje tego mariażu przyniosło opłakane skutki, które ostatnio opisał Mark Lilla w książce Bezsilny Bóg. Religia, polityka i nowoczesny Zachód. Teologia polityczna na Zachodzie stworzyła wrażenie, że potrafi włączyć Boga w historię tworzoną przez ludzi (Bóg służył legitymizacji i pomagał sankcjonować czyny człowieka). Odrzucenie tak pojętej teologii była jednoznaczna z odrzuceniem Boga. Tymczasem należałoby mówić o nadużyciach jakich dopuścili się teologowie imputując Bogu własne pomysły na zbawienie. Jest też sporo racji w stwierdzeniu, że „gdy Kościół był prześladowany, głosił pogardę dla świata polityki, po czym zmieniał melodię kiedy udało mu się zdobyć władzę albo kiedy miał na nią wpływ" (s. 46). Taka funkcja teologii skutecznie zniechęciła do niej demokracje zachodnie. Wzbogaceni doświadczeniem przeszłości pilnie strzeżemy polityki przed Bogiem, bardziej ufając ludzkiemu rozsądkowi niż światłu objawienia: „Uznaliśmy, że będzie mądrzej raczej strzec się sił wyzwolonych przez mesjanistyczną obietnicę biblijną niż próbować wykorzystywać je dla publicznego dobra. Postanowiliśmy, że nasze życie polityczne będzie toczyć się z dala od światła objawienia. Jeśli nasz eksperyment ma przetrwać, musimy polegać na jasności naszego własnego rozumu" (s. 316).
Nie wszyscy skłonni są jednak zaufać własnemu rozumowi chętnie odwołując się do instancji transcendentnej, jedynej jakoby która gwarantuje ratunek ludzkości zagrożonej pokusą samozagłady („cywilizacja śmierci"). Jest to jedna z tych opowieści, która zyskuje na popularności, zwłaszcza w Polsce. Jestem w stanie ją zrozumieć, a nawet gotów jestem podzielać przeświadczenie o użyteczności motywacji religijnej zarówno w życiu moralnym jednostki (tak jak tego chce na przykład Richard Swinburne) jak i w życiu społecznym (jak to głosi Kościół katolicki). Jednak, moim zdaniem muszą być spełnione pewne elementarne warunki. Po pierwsze człowiek wierzący zrezygnuje z przeświadczenia, że jest „lepszy" od ateisty, po drugie Kościół domagając się od społeczeństwa określonych zachowań, sam podda się demokratycznym regułom weryfikacji własnych działań. Jak na razie oba te warunki nie są spełnione. Jednym z powodu jest fałszywy obraz Boga zarówno w wyobraźni religijnej jednostek jak i w instytucjonalnej formie religijności, zwłaszcza tak dominującej w życiu społecznym, jak to było w krajach chrześcijańskiej Europie i w krajach podległych wpływom europejskim. Podobnie dzieje się dzisiaj w krajach zdominowanych przez islam i w Izraelu gdzie religią dominującą jest judaizm. Książka Marka Lilli jest ostrzeżeniem przed pokusami teokracji. Powinni ją przeczytać zwłaszcza księża i politycy spoglądający w ich kierunku z nadzieją znalezienia poparcia.

recenzja na stronach Tygodnika Powszechnego
14 grudnia 2009

zapraszamy do przeczytania recenzji na stronach: tygodnik.onet.pl

recenzja na stronach informacjelokalne.pl
1 grudnia 2009

zapraszamy do przeczytania recenzji na stronach: informacjelokalne.pl

Brak zdjęć w galerii

© 2009 WAB. Wszelkie prawa zastrzeżone KontaktNewsletterBiuro prasoweO Wydawnictwie

zamknij okno Zaloguj się do księgarni lub zarejestruj nowe konto

Logowanie do księgarni

Rejestracja nowego konta